O swoich byłych jak o…

czerwony - o byłych - sensei kap ibara

O swoich byłych jak o zmarłych. Lepiej nie mówić nic niż mówić źle.
Sensei Kap Ibara

Każdy dorabia się w życiu pewnego bagażu doświadczeń, które odciskają swoje piętno na naszej osobowości, podejściu do życia. Każdy kolejny związek odbija się na nas, czy tego chcemy czy nie. Nie mamy na to wpływu i pewnie często nie jesteśmy tego świadomi.

Dlaczego lepiej milczeć o byłych? Dlaczego lepiej nie mówić źle? To oczywiście nie jest żelazna zasada, gdyż wiele zależy od kontekstu. Jeżeli druga osoba w związku miała ewidentne problemy (np. alkoholowe), stosowała przemoc, itp. to mówienie o tym otwarcie to nic złego. Ja myślę bardziej o sytuacjach, gdzie dwoje ludzi było razem, miało problemy i po prostu im nie wyszło. Takie związki czasami kończą się spokojnie, ale nie raz sprzeczki i kłótnie rozciągają się na samo rozstanie, a złe emocje pozostają także po rozejściu się. Wtedy, w złości, łatwo powiedzieć sobie nawzajem lub osobom postronnym (np. przyjaciołom, którym się zwierzamy) coś, czego później będziemy żałowali. Słowa mają spore znaczenie i jak je się już raz powie to mimo przeprosin gdzieś tam jednak z tyłu głowy mogą pozostać.

Jest też kwestia pewnej przyzwoitości i poszanowania prywatności. Nawet rozstając się w złej atmosferze pamiętajmy, że jednak byliśmy z tą drugą osobą blisko, ufaliśmy jej i dzieliliśmy się swoim życiem. Ona robiła to samo. Pewne sprawy powinny pozostać między dawnymi partnerami, nawet jeżeli czasami ma się ochotę komuś wyżalić albo po prostu „dokopać” drugiej stronie za coś. Jak to jednak świadczy o nas, gdy wylewamy swoje żale mieszając z błotem drugą osobę? Co pomyśli o nas osoba, która to usłyszy? Czy uzna nas za osobę godną zaufania, skoro sprzedajemy szczegóły naszego dawnego związku i to w negatywnym świetle? A przecież jest jeszcze druga strona medalu – wersja wydarzeń wg ex – zapewne diametralnie odmienna od naszej. I choć odmienna to niekoniecznie niesłuszna. To przecież kwestia perspektywy, punktu widzenia:

perspektywa

W końcu jest też aspekt bardzo praktyczny. Świat jest mały. Nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy wpadniemy na naszych byłych albo ich znajomych. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, że po latach trafiacie do tej samej firmy albo spotykacie się na jakiejś imprezie gdzie macie wspólnych znajomych. Otwierając się bardziej w luźnej rozmowie zaczynacie żartować/narzekać na „strasznego ex, który robił to i tamto”. Tymczasem Wasz rozmówca okazuje się dobrym znajomym ex, który być może usłyszał już wcześniej zupełnie inną wersję.

Pewne rzeczy powinny pozostać pochowane w przeszłości. Osoby, z którymi byliśmy kiedyś związani już wystarczająco mocno wpłynęły na nasze życie. Nie ma sensu rozdrapywać starych ran, wracać do tego co już przeminęło. Mówiąc o swoich dawnych związkach ceńmy to co było w nich dobre. Z uśmiechem wspominajmy miłe chwile.

A to co było złe? Czasami warto o tym wspomnieć, aby nasi bliscy mieli świadomość tego co przeszliśmy. Ale nie należy obarczać nikogo winą. Ani byłych, ani tym bardziej samego siebie. Negatywne emocje i złe wspomnienia zatruwają umysł i serce. Nie pozwalają w pełni cieszyć się tym, co mamy obecnie.

Leave a Reply